Ponad dwa tysiące widzów, fantastyczny mecz, niestety bez happy endu

150217_1SB7538Przy niemalże pełnej hali Michał Przysiężny (186. ATP) i Steve Darcis (Belgia, 115. ATP) rozegrali kapitalny mecz 1. rundy WROCŁAW OPEN 2015. Niestety, Polak po niesamowicie zażartej walce i niewykorzystanej piłce meczowej uległ turniejowej „dwójce” 6:7(4), 6:3, 6:7(5).

Wrocławska publiczność, która licznie stawiła się w Hali Orbita (ponad 2000 osób), otrzymała sporą dawkę fantastycznego tenisa. Atmosfera na trybunach była gorętsza, niż podczas niejednego pojedynku w turnieju wielkoszlemowym.

Pierwszego seta Michał przegrał w tie-breaku, ale w drugiej partii podniósł poziom swojej gry i zwyciężył do 3. W decydującej odsłonie do stanu 5:5 tenisiści wygrywali swoje podania, ale wtedy kilkoma świetnymi zagraniami popisał się Belg i wydawało się, że mecz już rozstrzygnięty. „Ołówek” pokazał jednak klasę i doprowadził do tie-breaka. W nim minimalnie lepszy okazał się Darcis, który zakończył spotkanie pięknym minięciem.

Mimo porażki, Michał otrzymał owację od publiczności, która doceniła jego postawę. Szkoda, że w najpiękniejszym meczu turnieju, to Polak nie okazał się zwycięzcą.

To jeszcze nie koniec emocji we wtorek. Na wrocławską publiczność, która pokazała, że kocha tenis, czeka jeszcze mecz Łukasza Kubota (161. ATP) i Andrei Arnaboldiego (Włochy, 190. ATP).