Niesamowity mecz, zacięta walka, lecz niestety porażka Huberta Hurkacza

Hurkacz RafinGrubo po godz. 21 zakończył się pojedynek Huberta Hurkacza (618. ATP) z rozstawionym z nr 4. Słowakiem Lukasem Lacko (108. ATP).
Po niesamowicie zaciętej, trwającej ponad dwie godziny, walce, 19-letni wrocławianin niestety musiał uznać wyższość rywala, ulegając mu 7:6(4), 4:6, 4:6.

Blisko dwa tysiące osób gorąco dopingowało naszego tenisistę, który od początku meczu grał fantastycznie, w niczym nie ustępując znacznie bardziej utytułowanemu rywalowi. Przy stanie 5:6 w pierwszym secie Hubert obronił trzy piłki setowe, a następnie w pięknym stylu wygrał tie-breaka.
Na początku drugiej partii Polak stracił swój serwis, ale szybko doprowadził do wyrównania i przy stanie 3:2 miał nawet szansę na przełamanie. Niestety w kluczowych momentach doświadczony rywal zagrał znakomicie i zrobiło się 1:1 w setach. Początek decydującej odsłony znów należał
do Słowaka, który, dzięki przełamaniu uzyskanemu na samym początku partii, rozstrzygnął ten mecz na swoją korzyść. Hubert zyskał kolejne, ważne w swojej karierze, doświadczenie, ale wielka szkoda, że nie udało mu się wyeliminować bardzo silnego przeciwnika. – Grało mi się dobrze, nie denerwowałem się i bardzo pomagała mi publiczność, której dziękuję za doping – przyznał Hubert na konferencji prasowej. – Przed meczem trenowałem z Łukaszem Kubotem, któremu życzę żeby zaszedł jak najdalej w tym turnieju – zakończył 19-letni wrocławianin, który po rozmowie z dziennikarzami, dopingował starszego kolegę z reprezentacji w biurze prasowym.

Wcześniej w Orbicie też było bardzo ciekawie. Obrońca tytułu Uzbek Farrukh Dustow (164. ATP) pokonał 7:6(4), 6:7(5), 7:6(3) świetnie ostatnio dysponowanego Francuza Pierre-Huguesa Herberta (141. ATP), w najbardziej zaciętym i stojącym na najwyższym poziomie pojedynku Wrocław Open, który zadowoliłby najwybredniejszych kibiców na turniejach wielkoszlemowych Trwający dwie i pół godziny mecz, obfitował w piękne akcje,
a miłośnicy tenisa, którzy mimo wczesnej pory pojawili się w hali Orbita, z pewnością nie żałowali swojego przybycia. Obaj gracze znakomicie serwowali (łącznie zanotowali 35 asów), co sprawiło, że przełamali się tylko po jednym razie w drugim secie. Francuski mistrz US Open 2015 w grze podwójnej w pięknym stylu obronił piłkę meczową w drugiej partii, ale w trzecim secie minimalnie lepszy (o zwycięstwie zdecydowały dwie, może trzy piłki) był Dustow. 29-latek z Taszkientu pokazał, że znakomicie czuje się we Wrocławiu i, choć w tym roku nie znalazł się w gronie zawodników rozstawionych, to wydaje się być jednym z faworytów do końcowego triumfu.

Po nich na kort wyszedł mierzący 203 cm wzrostu Albano Olivetti (1346. ATP), który występuje w turnieju dzięki pozycji z tzw. zamrożonego rankingu. Rywalem potężnego Francuza był 19-letni Czech Zdenek Kolar (636. ATP), który przedarł się przez kwalifikacje, a następnie ograł turniejową piątkę – Michaela Berrera (110. ATP). W tym spotkaniu było jeszcze więcej potężnych serwisów (Kolar zanotował na swoim koncie
13 asów, a jego rywal… aż 29!), co sprawiło, że publiczność była świadkiem kolejnego zaciętego meczu. Ostatecznie górą był bardziej doświadczony zawodnik z Francji, który wygrał 7:6(5), 3:6, 6:3 i został pierwszym ćwierćfinalistą Wrocław Open 2016. Półtorej godziny później dołączył do niego Szwajcar Marco Chiudinelli (189. ATP), który, po dwóch wyrównanych tie-breakach, pokonał ubiegłorocznego finalistę Mirzę Basica (109. ATP).