Michał Przysiężny zafundował kibicom horror, ale awansował do 2. rundy

przysiezny_04To było widowisko tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Michał Przysiężny (402. ATP), po blisko dwóch godzinach gry, pokonał Kazacha Andrieja Gołubiewa (269. ATP) 4:6, 6:3, 7:6(5) i jako pierwszy z naszych reprezentantów awansował do 2. rundy wrocławskiego challengera.

Od początku meczu Polak znakomicie serwował (w całym spotkaniu posłał na stronę rywala aż 17 asów), ale jedna chwila dekoncentracji w piątym gemie, kosztowała go przegraną pierwszego seta. W drugiej odsłonie 33-latek z Głogowa zaczął lepiej returnować i wygrał ją do 3. Decydująca partia także dobrze ułożyła się dla Przysiężnego, bo przełamał Kazacha już w piątym gemie. Kiedy wydawało się, że popularny Ołówek zamknie ten mecz przy swoim serwisie, nieoczekiwanie stracił podanie i o zwycięstwie musiał zadecydować tie-break. W nim Polak prowadził już 5:2, ale rywal nie dawał za wygraną i doprowadził do wyrównania. Dwa ostatnie punkty powędrowały jednak na konto Przysiężnego, który zameldował się w 2. rundzie Wrocław Open 2017. – Dzisiaj bardzo dobrze serwowałem, a to niezwykle ważne na tak szybkiej nawierzchni – powiedział Michał na konferencji prasowej – Zdecydowała piłka przy 5:5 w tie-breaku, kiedy rozegrałem świetną wymianę.

Dla takich meczów warto przychodzić do hali Orbita! We wtorkowy wieczór było ok. 1500 widzów!

Wcześniej swoje mecze przegrali Andriej Kapaś (467. ATP) i Kacper Żuk (975. ATP). Ten pierwszy nie znalazł sposobu na kwalifikanta Yanna Marti (373. ATP) i uległ mu 4:6, 3:6. W najważniejszych momentach Polak popełnił zbyt dużo błędów, w związku z czym wykorzystał tylko jedną z dziewięciu szans na przełamanie rywala. Sam stracił podanie trzykrotnie i pożegnał się z tegorocznym Wrocław Open.

Swój debiut na tym poziomie rozgrywek zaliczył Kacper Żuk. Utalentowany 18-latek zagrał bez kompleksów i postawił się utytułowanemu Francuzowi Paul-Henri Mathieu (99. ATP). Polak miał swoje szanse w tym meczu (szczególnie szkoda trzech z rzędu breakpointów powrotnych w drugiej partii), ale ostatecznie, po 70 minutach gry, uległ turniejowej jedynce 3:6, 4:6.

„Bardzo się cieszę, że miałem okazję zagrać z zawodnikiem z pierwszej setki rankingu. Jestem z siebie zadowolony, bo powalczyłem i zdobyłem dużo doświadczenia” – przyznał po meczu Kacper.

Warto dodać, że w roku 1999, kiedy nasz zawodniki przyszedł na świat, weteran z Francji… rozpoczynał zawodową karierę.