Faworyci, w tym Dustin Brown, pewnie awansowali do piątkowych ćwierćfinałów

_DSC6022xsRozstawiony z nr 2. Dustin Brown (104. ATP)
w imponującym stylu awansował do ćwierćfinału Wrocław Open. 31-letni tenisista o jamajskich korzeniach, w niecałą godzinę, rozprawił się
z Andriejem Gołubiewem (181. ATP) 6:1, 6:4. Reprezentant Kazachstanu, który, w czasie szczytu swojej formy w 2010 roku, wygrywał m.in.
z Nikołajem Dawidienko, Robinem Soderlingiem czy Davidem Ferrerem, w czwartkowe popołudnie był całkowicie bezradny wobec kanonady Browna. – Ten mecz wcale nie był taki łatwy na jaki wyglądał – przyznał Dustin na pomeczowej konferencji. – Tu jest bardzo szybka nawierzchnia, która bardzo odpowiada mojemu stylowi gry, więc mam nadzieję, że wygram ten turniej – dodał.

Popularny Dreddy, w piątkowym pojedynku
o półfinał, zmierzy się z potężnie serwującym, mierzącym 203 cm wzrostu, Francuzem Albano Olivettim (1346. ATP).

Do najlepszej ósemki turnieju awansował także inny faworyt – rozstawiony z jedynką Rosjanin Jewgienij Donskoj (83. ATP), który bardzo pewnie pokonał Kazacha Ołeksandra Nedowiesowa (175. ATP) 6:4, 6:4.

W piątkowym ćwierćfinale zobaczymy także Estończyka Jurgena Zoppa (167. ATP), który sprawił małą niespodziankę, eliminując z turnieju obrońcę tytułu sprzed roku – Uzbeka Farrukha Dustowa (164. ATP). Zdolny Estończyk w walce o półfinał zmierzy się z czeskim weteranem Janem Hernychem (330. ATP). 36-latek z Pragi wyrasta na czarnego konia tegorocznej edycji Wrocław Open, niczym Bośniak Mirza Basic w ubiegłym roku. Najwyraźniej Czech przypomniał sobie jak się wygrywa we Wrocławiu, bowiem… 12 lat temu dotarł w stolicy Dolnego Śląska aż do finału. Wówczas jego pogromcą okazał się Słowak Karol Beck, który dziś… jest trenerem rozstawionego we wrocławskim challengerze z nr 4. – swojego rodaka Lukasa Lacko (108. ATP).

Jeśli już jesteśmy przy zawodniku ze Słowacji, to wydawało się, że to właśnie on uzupełni stawkę ćwierćfinalistów. 27-letni mieszkaniec Bratysławy
w pięknym stylu wygrał pierwszą partię z Aleksandrem Kudriawcewem (177. ATP). Rosjanin, który jest finalistą wrocławskiego turnieju z 2009 roku, wziął się jednak w garść i wyrównał na 1:1 w setach. Zacięty bój zakończył tie-break w trzeciej partii, który dzięki kilku fenomenalnym uderzeniom, na swoją korzyść rozstrzygnął 30-letni zawodnik z Sankt Petersburga. W całym meczu Kudriawcew posłał na stronę rywala aż 26 asów i z pewnością ma duże szanse w pojedynku z Marco Chiudinellim (189. ATP).