Dustin Brown: Nie jestem wielkim fanem Boba Marleya

_DSC6364xs (1)

Po meczu największej gwiazdy Wrocław Open odbyła się konferencja prasowa. Oto jej najciekawsze fragmenty:

Dustin wygrałeś dziś bardzo łatwo. Jakie są twoje wrażenia po meczu.

– Ten mecz wcale nie był taki łatwy na jaki wyglądał. Na tak szybkiej nawierzchni często decyduje jedno przełamanie i tak było właśnie w drugim secie. Przeciwnik pod koniec meczu lepiej odbierał moje serwisy i musiałem do samego końca być czujny.

Czy taka nawierzchnia jaka jest we Wrocławiu, należy do twoich ulubionych.

– Moją ulubioną nawierzchnią są korty trawiaste, ale taka też mi odpowiada. Szybkie nawierzchnie premiują graczy ofensywnych, a ja do takich się zaliczam.

Zdajesz sobie sprawę, że jesteś uznawany za największą gwiazdę naszego turnieju?

– Tak i bardzo mi z tego powodu miło. Postaram się nie zawieść oczekiwań tutejszej publiczności, która bardzo mnie dopinguje.

Jesteś we Wrocławiu po raz pierwszy, ale w Polsce już bywałeś. Czy znasz jakieś słowa po polsku?

– (śmiech) Nie, zdecydowanie nie. Całe szczęście tu wszyscy posługują się językiem angielskim, więc nie mam żadnych problemów z komunikacją.

Zawsze na mecz wchodzisz ze słuchawkami na uszach. Czego wtedy słuchasz? Może Boba Marleya?

– Wszyscy bardziej chyba oczekują po mnie, że jestem wielkim fanem jego muzyki, bo pochodzę z Jamajki. Tak jednak nie jest, słucham jego muzyki tylko okazjonalnie. Kiedy wchodzę na kort, to, w zależności od nastroju, słucham hip-hopu bądź r’n’b.